Odra, nr 12, 12.1989
Z teatru
Krąg życia, śmierci i miłości
HENRYK TOMASZEWSKI znany widzom w Polsce i na świecie od kilku dziesiątków lat jest ciągle tym samym artystą, który kiedyś z niezwykłą wrażliwością i jakby tłumioną pasją, opowiadał — w konwencji pantomimicznej — o szarym urzędniczku z noweli Gogola pt. „Płaszcz”. Obowiązkiem tego carskiego czynownika było przede wszystkim — bać się. Ale Tomaszewski, jak każdy wybitny twórca, przy pomocy tej jednej psychologicznie nieskomplikowanej postaci potrafił przekazać sporo wiedzy o człowieku w ogóle. Potrafił z pominięciem werbalnych informacji, opowiedzieć o udręczeniu, o niemożności, strachu.
Dziś Henryk Tomaszewski chyba najpełniej wypowiada się jako reżyser w teatrze dramatycznym w kraju, a także za granicą, ale pierwsza miłość — pantomima — niezmiennie absorbuje jego wyobraźnię i stymuluje ambicję.
Zespół zmienia się i przekształca. Przewinęły się przez jego teatr wyjątkowo piękne i utalentowane dziewczęta (choćby niezapomniana Danuta Kisiel-Drzewińska). Mimowie Tomaszewskiego w pewnym okresie najwyraźniej pasjonowali się akrobacją, później gimnastyką artystyczną. Żeńska część zespołu tkwiła w konwencji baletu klasycznego. Upodobania samego mistrza preferowały atmosferę baroku, przesady i nadmiaru starań o komunikatywność, o dobitny wyraz. Wrocławski Teatr Pantomimy zubożony nieobecnością takich artystek jak Kisiel-Drzewińska czy Mickiewiczówna, zatracił swą szczególną aurę poetycką. Mimo to, Pantomima Tomaszewskiego była zawsze teatrem poszukującym.
Ostatni spektakl oparty na sztuce pisarza i filozofa śląskiego z połowy XVII wieku Andreasa Gryphiusa p.t. „Cardenio i Celinda czyli nieszczęśliwie zakochani” wywodzi się w znacznym stopniu z zafascynowania Henryka Tomaszewskiego barokiem, nie tylko jako bogatym źródłem różnorodnych skojarzeń estetycznych i konwencji, ale także filozoficznymi dominantami tej niespokojnej epoki.
Sceniczna opowieść Gryphiusa mówi o mijaniu się ludzi miotanych kaprysami Fortuny.O miłości nieszczęśliwej, namiętnej, gwałtownej oraz o miłości jakby ściszonej, spokojnej, wiernej i oczywiście przegrywającej. Ukazuje przeciwieństwa charakterów, przenikania się świata zmysłów doczesnych doznań, ale także przeczuć, że istnieje świat harmonii i spokoju poza barierą śmierci. Obracające się koło ludzkich losów umocowane zostało jakby na krawędzi dwóch rzeczywistości: przemijającej, ale konkretnej i rzeczywistości jeszcze nie skrystalizowanej w wyobraźni, ale już przeczuwanej przez bohaterów, a wizją artysty sprowadzanej przed oczy widzów. Ta dwoistość znalazła odbicie w przedstawieniu. Wyraźnie zaznacza się dominacja plastyczno-wizualnej warstwy spektaklu, dzięki skojarzeniom, niemal cytatom, z wielkich mistrzów malarstwa barokowego, głównie Flamandów. Od tła krajobrazowego po kostium, rysunek i charakter gestu postaci, które jakby niechętnie opuszczały płótna wielkich mistrzów w przedstawieniu mamy też trochę makabrycznego chwilami humoru np. spotkanie Cardenia z Kościotrupem lub po rzeźnicku wykonywany zabieg transplantacji serca przez Wróżkę-Znachorkę Tyche. Aura spektaklu została wzbogacona muzyką wielkich kompozytorów od Haendla i Telemanna po Vivaldiego.
Koncepcji inscenizacyjnej Henryka Tomaszewskiego i scenografa Kazimierza Wiśniaka odpowiada aktorstwo, co uwidocznia się w geście, ruchu, grze pantomimicznej, chwilami spowolnionej, gasnącej, i niezwykle precyzyjnej technicznie. Pięknie zabrzmiał również epilog, ukazujący człowieka wplecionego w przemijania i powroty czterech pór roku.
Ostatnie przedstawienie Pantomimy Wrocławskiej dowiodło, że Henryk Tomaszewski zdaje sobie sprawę z rozbieżności stylów, jakie wnoszą do jego spektakli poszczególni artyści i bardzo umiejętnie stara się te rozbieżności skomponować w zwartą całość. Niezmiennie pozostaje twórcą wrażliwym, z ogromną kulturą i z jakby skrywaną pasją przekazującym swoje przesłanie widzom.
HANNA SZCZAWIŃSKA
Wrocławski Teatr Pantomimy, XXI Program, „Cardenio i Celinda czyli nieszczęśliwie zakochani”. Pantomima w 2 aktach Henryka Tomaszewskiego na podstawie sztuki Andreasa Gryphiusa o tym samym tytule. Scenografia Kazimierz Wiśniak. Muzyka G.F. Haendel, H. Purcell, H. Schutz, A. Vivaldi, G. Philipp oraz J.I. Schnabel.